Reprezentanci Hiszpanii wracają do Barcelony ze spuszczonymi głowami

Dariusz Maruszczak

7 grudnia 2022, 12:59

15 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Hiszpania niespodziewanie zakończyła swój udział w mundialu na 1/8 finału, przegrywając po rzutach karnych z Marokiem
  • Tym samym piłkarze Barcelony wracają przedwcześnie do klubu, nie zrealizowawszy swoich planów
  • Poza pierwszym spotkaniem zawodnicy Blaugrany nie byli gwiazdami turnieju w Katarze

Mistrzostwa zaczęły się fantastycznie dla reprezentacji Hiszpanii, która w pierwszym meczu rozbiła Kostarykę 7:0, a jej gra wzbudziła powszechny zachwyt. Okazało się jednak, że były to tylko miłe złego początki. W pojedynku z Niemcami (1:1) La Roja spisywała się dużymi fragmentami jeszcze dość solidnie i mogła wygrać, ale już starcie z Japonią (1:2) było w wykonaniu zespołu kiepskie i dziwaczne na wielu płaszczyznach. Decydująca konfrontacja z Marokiem obnażyła słabości drużyny Luisa Enrique, a co za tym idzie, również piłkarzy Barcelony.

Weteran nad młodzieżowcem

Wydaje się, że najbardziej zadowolony ze swojej postawy podczas turnieju może być Jordi Alba. Lewy obrońca być może był nawet najlepszym piłkarzem Hiszpanii na mundialu. 33-latek spędził na boisku 266 minut i nie zagrał od pierwszej minuty tylko w meczu z Japonią. Jak zwykle Jordi Alba potrafił posyłać dobre podania w pole karne, o czym świadczą dwie asysty w turnieju i to, że potrafił zanotować otwierające zagranie nawet w trudnej konfrontacji z Marokiem, w przeciwieństwie do wielu kolegów grających z przodu. Lewy defensor zajmuje trzecie miejsce w turnieju w zakresie udziału w akcjach zakończonych golem (4).

Jordi Alba wystrzegał się błędów w defensywie, a Hiszpania straciła jedyne gole w turnieju właśnie wtedy, gdy nie było go na boisku. Weterana zastępował wówczas Alejandro Balde, który zadebiutował w reprezentacji już podczas mistrzostw. Dowołany w zastępstwie José Gayi 19-latek wziął udział we wszystkich czterech spotkaniach i spędził na boisku 124 minuty (bez doliczonego czasu gry). Nie błyszczał jednak tak jak w Barcelonie i tylko wejście z ławki w pierwszym meczu było dla niego w pełni udane. Będzie to jednak dla Balde cenne doświadczenie na przyszłość. Lewy obrońca był bowiem drugim najmłodszym piłkarzem w historii, który zagrał w reprezentacji Hiszpanii na mundialu. 

Lekcja na przyszłość

Kwestia nauki wyciąganej z tego typu turniejów musi być też motywem przewodnim w przypadku Pedriego, Gaviego, Ansu Fatiego czy Ferrana Torresa. Pierwsi trzej są w piątce najmłodszych graczy, którzy kiedykolwiek zagrali w mistrzostwach w barwach La Rojy. Fantastyczny mecz z Kostaryką w wykonaniu Pedriego i Gaviego budził nadzieje, że to będzie ich turniej. Trzeba jednak sobie szczerze powiedzieć, że później nie byli już oni gwiazdami mundialu, choć zagrali we wszystkich spotkaniach w wyjściowym składzie (Pedri spędził na boisku 357 minut, a Gavi – 287 minut). Młodszy z graczy zaliczył jedną asystę, a Kanaryjczyk nie miał żadnej, choć w całych mistrzostwach ma pierwsze miejsce w zakresie podań w obszar ostatniej tercji boiska (71, trzeci w tej klasyfikacji jest Jordi Alba, a szósty - Busquets) z kolosalną przewagą nad rywalami. Ponadto Pedri tylko Messiemu ustępuje w zakresie progresywnych podań.

Występy młodych pomocników bywały niezłe w różnych aspektach, ale oczekiwania były bardzo wysokie, spotęgowane przez nagrody indywidualne, jakie otrzymywali w minionych miesiącach. Pedri i Gavi nie potrafili im sprostać i poprowadzić Hiszpanii do sukcesów, czy chociaż wyróżniać się na miarę wielkich gwiazd. Można stwierdzić, że zawiedli, ale potępianie tak młodych graczy jest jednak nie na miejscu, ponieważ powodów odpadnięcia La Rojy jest dużo więcej, a ze świecą można szukać piłkarzy, którzy w tak młodym wieku, w tak historycznie młodej drużynie, potrafili pociągnąć swój zespół do medali mistrzostwa świata. Teraz obaj pomocnicy muszą potraktować czas spędzony w Katarze jako naukę w kontekście przyszłych wyzwań.

Podstawowym zawodnikiem Hiszpanii był też Ferran Torres. 22-latek rozegrał w Katarze 219 minut i zaczął doskonale, od strzelenia dwóch goli Kostaryce. Wydawało się, że może nawet być jednym z czołowych snajperów turnieju. Kolejne występy były jednak w jego wykonaniu po prostu słabe. Fatalna skuteczność udanych dryblingów (10%) czy wygranych pojedynków (21%) przy niemałej liczbie strat (13,3 na mecz) i rzadkich kluczowych podaniach (0,3 na spotkanie) obrazuje brak pozytywnego wpływu Torresa na grę Hiszpanii. Nie mógł się tym pochwalić również Ansu Fati, który jednak w dwóch pojedynkach spędził na murawie tylko 44 minuty, więc jego odpowiedzialność za wynik jest niewielka.

Wszyscy ci młodzi piłkarze Barcelony dostali cenną lekcję na przyszłość. Warto zwrócić uwagę, że Carles Puyol, Andrés Iniesta czy Xavi sięgali po sukcesy z reprezentacją na innym etapie karier, gdy byli dużo starsi od obecnych wschodzących gwiazd Blaugrany. Mniej doświadczeń zebrał Eric García, który nieoczekiwanie nie zagrał na mundialu ani minuty, choć wcześniej był ważnym elementem zespołu Luisa Enrique.

Ostatni taniec?

W zupełnie innej sytuacji jest Sergio Busquets, dla którego prawdopodobnie będzie to ostatni turniej w karierze reprezentacyjnej. Defensywny pomocnik rozegrał 364 minuty podczas mistrzostw, ale po meczu z Kostaryką nie stanowił wartości dodanej dla zespołu, a wręcz można stwierdzić, że z nim środek pola miał jeszcze gorszą dynamikę i intensywność. Busquets nie pożegna się z reprezentacją w dobrym stylu, choć marzył o wzniesieniu do góry Pucharu Świata na finiszu kariery. 34-latek zrównał się z Sergio Ramosem i Ikerem Casillasem na pierwszym miejscu w liczbie występów w barwach Hiszpanii w mistrzostwach świata (17), ale zapewne nie poprawi już tego wyniku.

Przedwczesny powrót

Pozytywną stroną odpadnięcia Hiszpanów może być z perspektywy Xaviego wcześniejszy powrót piłkarzy Barcelony do klubu. Jak donosi Mundo Deportivo, zawodnicy mają dołączyć do treningów 16 grudnia razem z Robertem Lewandowskim (AS uważa, że Polak wróci 14 grudnia). Będą więc mieli 9 dni wolnego przed wznowieniem pracy. Gracze będą musieli też odbudować się mentalnie po klęsce, bo już 31 grudnia Barça zmierzy się z Espanyolem, ale czasu na przygotowanie będzie wystarczająco dużo, zwłaszcza że Xavi będzie mógł liczyć na większość uczestników turnieju. Marc-André ter Stegen, Ronald Araujo i Eric García nie rozegrali na turnieju ani minuty, a Andreas Christensen odpadł w fazie grupowej. W mistrzostwach zostali już tylko Memphis Depay, Frenkie de Jong, Jules Koundé, Ousmane Dembélé i Raphinha.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Już mecz z Japonia pokazał że grać nie potrafią. Setki podań które nic nie dają. Maroko pokazało walkę, obronę, wiarę w to że dadzą radę najsilniejszym, możliwe że to czarny koń mistrzostw . A te karne to nie śmieszny żart ze strony piłkarzy Hiszpanii..


@SenoX "Nieśmieszny" piszemy łącznie :)

@SenoX najgorsze że dokładnie tą drogą idzie Barcelona - zwłaszcza że cały kręgosłup repry do Barca, a dodatkowo Xavi jest kilka pięter niżej od L.E. więc generalnie słabo to wygląda na przyszłość :/

@SenoX przecież mecz z Japonią to była ewidentna ustawka, żeby wskoczyć do łatwiejszej drabinki. Tyle, że Enrique nie wziął pod uwagę tego, że karma to dziwka. I wraca. W przypadku Niemiec trzeba było czekać 40 lat. W przypadku Hiszpanii wystarczyło kilka dni....
A Busquets i Alba od dawna nadają się już tylko do MLS...

@Tridente2015 No już zmienić nie mogę haha, ale ok

@Lucassito tak idzie i to nic dobrego, ale,, DNA" co zrobisz. Jedynie inny trener mógłby coś wprowadzić nowego

@SenoX Ja Ci nie każę zmieniać, lecz warto pamiętać :)

@Tridente2015 No wiadomo , człowiek uczy się całe życie ;)
« Powrót do wszystkich komentarzy