Okiem Chowańskiego: Barça pozbyła się balastu

Karol Chowański

2 września 2022, 15:25

45 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona wzmocniła się Lewandowskim, Kessiem, Christensenem, Raphinhą, Koundé, Alonso i Bellerínem. Przegapiłem kogoś? Przegapiłem. Pożegnanie zbędnych graczy też postrzegam w kategorii wzmocnienia. Upór Laporty i kompetencje Alemanyego pozwoliły zająć się ludźmi, którzy obciążali klub. Jedni przestali być potrzebni, inni – zarabiali niewspółmiernie do swojej wartości. Cieszę się, że klub znalazł im drogę do wyjścia. Najwyższa pora.

Części z Was jest ich szkoda. Dlaczego? To bogacze, którzy mają w CV jeden z najlepszych klubów świata. Znaleźli pracę w La Lidze, Włoszech, a w „najgorszym razie” w płacącym krocie ogonku Premier League. Pogoda mało gdzie dorównuje katalońskiej, ale tłuste miliony będą się zgadzać. Dotychczas wysysali je bliskiemu Wam klubowi jak pijawki. Co dawali w zamian?

Praktycznie nic. Dlatego zgadzam się z prezydentem Joanem Laportą. Nadszedł czas coś z tym zrobić.

Pijawki

Do niedawna wydawało się to niemożliwe. Po najgorętszym lecie w gabinetach FC Barcelony od dawna mamy z głowy ich wszystkich: Umtitiego, Neto, Coutinho, Minguezę, Braithwaite’a, Wagué, Lengleta, Desta, Puiga. Dziękować bogu! Czyli Alemany’emu. Umiejętności menedżerskie byłego dyrektora Valencii i prezydenta Realu Mallorca okazały się kluczowe. Bez nich Barça podeszłaby do wyzwań nowego sezonu w dużo gorszej pozycji kadrowej.

Jak wiadomo, pracownika nie ma z niewolnika. Z obiboka też nie. Samuel Umtiti podczas pobytu w klubie przebył drogę od ostoi mistrzów świata do postaci z memów. To mały cud, że znalazł się chętny na Coutinho. Duński napastnik od dawna pełnił w kadrze rolę wyrzutu sumienia. Puig spędził na Camp Nou masę czasu tylko dlatego, że mu pozwolono. Lenglet, Mingueza, Manaj mają za mały rozmiar kapelusza. Weryfikacja Desta wypadła negatywnie. Neto sflaczał w Barçy jak znoszona skarpeta.

Czy to są wieści sensacyjne? Wątpię. Kibice zapisali hektary internetu wyrazami frustracji pod adresem wymienionych zawodników. Wszyscy w branży wiedzieli, że nie mają oni przyszłości na Camp Nou. Z punktu widzenia bieżących interesów Barçy, jej ambicji na przyszłość – stanowili zbędny balast. Balast, którego przed dotarciem na wody nowego sezonu należało się pozbyć – za wszelką cenę.

Ten cel został osiągnięty. Dlaczego oklaski są tak ciche?

Najpierw kupujemy, potem sprzedajemy

Z tego, co można było przeczytać pod koniec minionego sezonu, priorytety FC Barcelony na letnie okno transferowe zostały ustalone na przełomie kwietnia i maju. Wtedy zaczęto podchody pod Raphinhę oraz poinformowano o sprzedaniu Coutinho Aston Villi. Trwał jeszcze sezon 2021/22, a Alemany z Laportą zajęli się obmyślaniem kolejnego. Plan był prosty: po zakończeniu rozgrywek najpierw kupujemy, potem sprzedajemy. Każdy inny scenariusz byłby błędem.

O kolejności operacji FC Barcelony moglibyśmy sobie elokwentnie podyskutować – gdyby tylko po Umtitiego, Neto i resztę ustawiły się w czerwcu kręte kolejki. Było inaczej. Po graczy rdzewiejących w Barcelonie nikt się nie ścigał.

Ostra rywalizacja stoczyła się zaś o zawodników, jakich Katalończycy chcieli sprowadzić. Przy każdej z kluczowych dla potrzeb drużyny operacji (Koundé, Raphinha, Lewandowski, Kessie, Christensen) chętni do uprzedzenia Barçy robili, co mogli. Oglądanie tej piątki na kolejnych prezentacjach w bordowo-granatowych barwach rozpatruję jako ogromne osiągnięcie wszystkich zaangażowanych w to osób, od Laporty po Xaviego. Barça nie miała na co czekać.

To nie są proste rzeczy

Joan Laporta ze swym zespołem przeprowadził operację „Zakupy” bardzo skutecznie. Tak skutecznie, że momentalnie wzrosła wartość całej ligi, nowy prezes Chelsea kilkukrotnie zebrał z podłogi własną szczękę, a w Bawarii wzrosło zapotrzebowanie na maść łagodzącą żal, złość i poczucie straty.

Z perspektywy czasu to wszystko fajnie brzmi. Było jednak piekielnie trudne w realizacji. Wszystkie instytucje rynkowe o zasiegu globalnym mają wspólny problem. Sprzedaż aktywów cenionych przez innych jest zawsze prostsza od pozbycia się tego co zbędne. Ciężko też o ukrycie swoich zamiarów. Jeśli kierujesz organizacją kalibru FC Barcelony i chcesz kogoś sprzedać, to de facto wiedza publiczna, gdy robisz to z desperacji.

Oczywiście, wybór modelu „kup teraz, sprzedaj później” niósł ze sobą ryzyko. Świadomy potwierdzonych zimą kompetencji Mateu Alemanyego, Laporta podjął to ryzyko. Darzę za to prezydenta klubu uznaniem. Takie decyzje wymagają umiejętnej oceny sytuacji, skuteczności za kulisami oraz osobistej odwagi. Wątpię, czy poziom doświadczenia Víctora Fonta pozwoliłby w tak trudnym ekonomicznie krajobrazie (post)pandemicznym na przeprowadzenie wszystkich administracyjnych szpagatów, jakie w kilka tygodni wykonała FC Barcelona dla uzdrowienia swojej kondycji finansowej.

Uważam, że osiągnięcie tego – obok innych korzyści, jak np. doraźne możliwości transferowe – niesie istotną wartość długookresową. Daje zaufanie, a także urzeczywistnia (szatni) cele sportowe zadeklarowane przez władze klubu. Zapewnienie finansowej stabilności daje klubowi i jego pracownikom spokój. W swojej pracy wolicie mieć spokój czy siedzieć na rozżarzonych węglach?

„Wszystko, co dzieje się na boisku, jest odbiciem tego, co dzieje się poza nim”

Dani Alves po zakończeniu ubigłego sezonu, 11.07.2022

Barça królową polowania?

Usłyszałem od zaprzyjaźnionych kibiców Realu, Bayernu, Tottenhamu, Manchesteru United, że Barça zmontowała najlepszy skład w Europie. Sądzę, że to nadmiar uprzejmości. Po tym, co widziałem od startu rozgrywek muszę jednak przyznać, że wysoka forma Pedriego, Gaviego, Balde, Dembélé, Ter Stegena i Busquetsa w połączeniu z nowymi wzmocnieniami przekłada się na wrażenie, że „Duma Katalonii” dysponuje całkiem solidną ekipą.

Przywiązuję pewną wagę do tego, że prawie wszyscy piłkarze, którzy trafili latem na Camp Nou – odrzucili korzystniejsze propozycje. Przekonały ich argumenty klubu i/lub wizja Xaviego. To oznacza dla mnie ważną rzecz. Barça znów stała się atrakcyjnym miejscem dla wielkich piłkarzy.

Mówiąc o metodach, jakimi to osiągnięto, nie zgadzam się, że „klub sprzedał w promocji rodowe srebra”. Potencjał sprowadzonych piłkarzy podnosi wartość drużyny pod względem sportowym i marketingowym. W ciągu 2-3 lat może zapewnić wzrost atrakcyjności Barçy na rynku praw telewizyjnych. Już teraz widzimy skok frekwencji na Camp Nou oraz entuzjazm sponsorów klubu, mediów, kibiców na całym świecie. Bez finansowych dźwigni, bez ryzyka, bez wzmocnień – nie byłoby na to szans.

Cena rozwoju

Nieskuteczność FC Barcelony w uwolnieniu się od niepotrzebnych graczy długo była czule nagłaśniana przez media. Co w tym wyjątkowego? Każda czołowa organizacja w swojej branży miałaby trudność w upłynnieniu takich „aktywów” jak Umtiti, Braithwaite, Neto, Depay, Puig czy Pjanić. Zostaje mi tylko pogratulować obecnym władzom klubu, że we wszystkich przypadkach poza jednym udało się to, co należało zrobić: pozbyć się ich za wszelką cenę.

W odróżnieniu od wielu komentujących sytuację na Camp Nou, nie postrzegam tej ceny jako stratę. Ostatecznie zostanie tak zakwalifikowana w bilansie księgowym, ale dla mnie to „koszt”. Koszt rozwoju. Czy to duży koszt?

Proszę, obejrzyjcie kolejny mecz Barçy i odpowiedzcie sobie sami.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

zobaczymy jak to sie wszystko skonczy

Chętnie dowiem się co autor miał na myśli nazywając piłkarzy pasożytami. Pasożytnictwo polega na tym że jedna strona żyje kosztem drugiej nie dając nic w zamian. Omawiani piłkarze wymagali egzekwowania umowy w zamian za bycie dyspozycyjnymi. Z tego co wiem to na treningi chodzili, wypełniali poszczegolnych zapisów w umowach. Jak rozumiem, ludzie powinni zrzekać się fajnych pieniędzy w fajnym środowisku bo pasują do gorszej firmy z gorszymi zarobkami? To tak nie działa. Klub ręka Bartomeu podpisywał umowy i obie strony są w ten sposób chronione. Laporta też wiedział co przejmuje i wziął na siebie też obowiązek sprzątania. Pasożytem nie ma kogo nazwać nawet, bo każdy wypełniał co zawarto na papierze.

Myślę, że początek sezonu zmienił nieco akcenty w dyskusjach i teraz ważniejsze jest to co dzieje się na boiskach niż sprzedaż aktywów. Ale głosy o tym jakich to cennych aktywów nie wyprzedaliśmy trochę mnie śmieszą. Prawa tv cenne - owszem, ale jak długo jeszcze ktokolwiek byłby zainteresowany płaceniem odpowiednich kwot za oglądanie Martina, Minguezy (przy całej mojej sympatii do niego) czy innego Puiga?! Za to przy skoku jakościowym możemy sobie zapewnić wpływ z pozostawionych sobie praw tv wyższy niż mieliśmy dotychczas ze 100% - tylko dla zobrazowania: 80% z 200 mln to jednak więcej niż 100% ze 130 mln. A wygrywająca drużyna dostaje jednak kasy więcej z tv - bo częściej ją puszczają, bo więcej ludzi chce ją oglądać i więcej firm przy niej pokazywać. Tak samo nasz Marketing czy to Barca Studios - obydwie spółki szorujące wynikiem finansowym po dnie albo na stracie bilansowej. Dodatkowo przejęte przez firmę która wie jak się tym rodzajem biznesu zająć, żeby był dochodowy. Kolejny raz - ja wolę mieć 51% udziału w zysku rocznym nawet na poziomie 1 mln Euro niż samemu pokrywać coroczną stratę. Nie mówię, że obecny zespół gwarantuje nam powtórkę z debiutanckiego sezonu Guardioli ale wpływy będzie generował większe, choćby po frekwencji na stadionie to widać

Źle oceniam ten felieton, ponieważ takim zawodnikom jak Umtiti czy Mingueza należy się szacunek za to, co wnieśli do klubu. Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Jedni, owszem, trzymali się klubu za wszelką cenę, inni jak Lenglet czy Dest odeszli na wypożyczenia, gdy dowiedzieli się, że klub nie wiąże z nimi przyszłości. Jeszcze innym karierę zniszczyły kontuzje jak Umtiti i Wague. Nie można nazywać ich pijawkami.
Co do założeń czy stwierdzeń autora, w zasadzie wszystko się zgadza. Co jednak powie autor, gdy Barcelona nie wyjdzie z grupy Ligi Mistrzów, a co za tym idzie, straci olbrzymie pieniądze? To może oznaczać krach Dumy Katalonii, a aktywa już sprzedane.

Autor wszystkim zachwycony, jasne wolno mu. Niemniej dobrze byłoby żeby w tej euforii innych nie obrażał. Pijawki jako opis naszych piłkarzy? Nie przystoi i doprawdy w dobie wszechobecnego hejtu i braku kultury tym bardziej. Dobrze byłoby aby na naszym forum troche inny jezyk dominował. Co do kadry osobiście sie tym nie zachłystuje bo nie ma co ukrywać to kadra na kredyt ze sprzedaży naprawdę cennych aktywów. Osobiście uwazam to za zły ruch ale oczywiscie rozumiem zachwyty kibiców bo ich sytuacja finansowa klubu obchodzić nie musi a ważne sa emocje, sukcesy sportowe. To zrozumiałe.

Oprócz akapitu "pijawkach" świetny artykuł, brawo.
Laporta, Alemany i reszta robią kawał dobrej roboty.

Ogólnie się z wszystkim zgadzam,słowo 'pijawki' zdecydowanie przesadzone - zwłaszcza z Minguezą który zrobił świetną robotę jak na swój poziom,odszedł kiedy klub tego potrzebował i nie było z nim problemów (co innego Brajtłajt xd).

Nazywamy byłych piłkarzy pijawkami a przecież Oni pobierali wynagrodzenie za podpisany kontrakt i większość z nich była ciagle gotowa do gry.
Z drugiej strony wychwalamy zarząd za transfery a nie wiemy czy za 1-2 lata nie będziemy nazywać ,,pijawka" Alonso, Kessiego albo Belerina. Mamy sporą rotacje w składzie co powoduje dużo emocji i tego typu artykuły.

“Części z Was jest ich szkoda. Dlaczego?”
Trzeba ich szanowac no sa ludzmi a nie zwierzetami… choc zwierzeta tez trzeba szanowac.
Wiesz czym sie roznimy od zwierzat? Zwierzeta nie potrafia prowadzic samochodow.
Tak to widze.

O jak ja się zgadzam. Nie ma co klawiatury strzępić więcej :D

Ostro i wstrętnie - a tyle się mówi i pisze o hejtowaniu.
Autor o tym nie słyszał czy chciał koniecznie się wpisać w najgorszy kibicowski nurt?

@challenger Wincyj takich tekstów! :)

Zgadzam się z artykułem choc nie będzie spokoju w następnym letnim okienku wypiżyczenia się akończą a trochę i jest.Odejdzue busi , pique i może Alba.Niewiadomo co pokażą 2 trasfery bocznych obrońców.Niewiadomo co z Silvą i Messim.Co z pjanicem.Sppro spraw zostanie przeniesionych na następny rok.Podobno kolejnym celem choć może nie za rok jest Arnold.Bqrca ma sporo pracy.

niesamowitą pracę wykonał zarząd odkąd kibicuje Barcy czyli od 2005 roku nie pamietam aż takiej rewolucjii , ludzie życzyli nam upadku finansowego tymczasem ściągneliśmy wielu świetnych wartosciowych perspektywicznych zawodników i pozbyliśmy się tych którzy nam ciązyli płacowo a nic nie dawali , do końca nie miałem zaufania do Laporty bo to jednak Polityk ale damn .... nie mogę powiedziec złego słowa póki co

Artykul jak z pudelka. Nazywania pilkarzy pijawkami czy obibokami to poziom najgorszych hejterow, a nie powaznego artykulu.

Totalnie się zgadzam, jestem jedną z tych osób, które są absolutnie zachwycone i pełne podziwu tym oknem transferowym. Odkąd kibicuję Barcelonie (2003 rok), nie widziałem lepiej przeprowadzonego okna, oczywiście biorąc pod uwagę okoliczności.

Podpisuję się pod tym co zostało napisane.
Zostało jeszcze kilka pijawek, ale sytuacja jest coraz lepsza.
Za dwa lata uwolnimy się od Pjanica i Alby.

Niestety autor po chamsku nadaje cechy zwierzęce wybranym piłkarzom, którzy posiadali ważne kontrakty z klubem. A z Alemany czyni Boga. RZYGAĆ SIĘ CHCE

część to wypożyczenia więc to połowiczny sukces.

"Jeśli kierujesz organizacją kalibru FC Barcelony i chcesz kogoś sprzedać, to de facto wiedza publiczna, gdy robisz to z desperacji."
W tym zdaniu jest błąd składniowy!

Co jak co, ale Mingueze to szanuję za postawę. Pracowity średniak i może i miał mniej talentu i techniki niż Puig, ale wyciągnął maxa z tego co mógł

Wieczna chwała dla Laporty który już drugi raz odkąd kibicuje Barcelonie ratuje klub od upadku

Zostało jeszcze kilka 'aktywów' do upłynnienia, niemniej Zarząd wykonał tego lata ogrom pracy, aby stworzyć konkurencyjną drużynę. Na papierze jesteśmy bardzo mocni, pierwsze mecze momentami tez to pokazały. Ale do sukcesów daleka droga i w tym sezonie nie liczyłbym na jakieś spektakularne wyniki - mam na myśli LM. LL to osobny temat i myślę, że powinniśmy zdominować Real. Nie ma tam takiej głębi jak u nas - pod względem jakości. W szczególności z przodu. Wracając do LM, kluczowe jest wyjście z grupy, marzeniem 1 miejsce, ale realnie 2. Na wiosnę zespół już trochę okrzepnie i też kwestia losowań sprawi, jak daleko się w tej edycji znajdziemy (Takie City w 1/8 kończy naszą przygodę).

Nie bardzo rozumiem, dlaczego autor pod podtytułem "pijawki" umieszcza takie nazwiska jak Dest, Mingueza czy Umtiti. Jakaś osobista uraza? Dest odszedł bez gadania, kiedy ostatecznie zrozumiał, że trener go nie chce i nie trwało to kilka sezonów. Mingueza sam się do pierwszego zespołu nie prosił, był zawsze do dyspozycji, kiedy trzeba było, kiedy okazało się, że jest za słaby, przeprosił i odszedł. U Umtitiego jedyną winą jest to, że nie poddał się normalnemu leczeniu po doznaniu kontuzji. Poza tym nie narzekał na słabnącą pozycję w zespole, kiedy zarząd o to poprosił, podpisał nowy kontrakt, korzystniejszy dla klubu, kiedy był zdrow, trenował i był do dyspozycji, nie stroił fochów. Żeby spróbować się odbudować, odszedł do slabiaka z Włoch, o którym większość na tej stronie może powiedzieć tylko tyle, że wiedzą że gra w Serie A, ilu piłkarzy zdecydowałoby się na ten ruch?
Nie każdy, kto odszedł był Braithwaitem czy Puigiem

Brawo Laporta. Czas odbudowac nasz klub.